UTKANE Z BARW I CISZY. ZMYSŁY I PEJZAŻE

UTKANE Z BARW I CISZY. ZMYSŁY I PEJZAŻE

Nie próbuj mi wmawiać, że natura nie jest cudem. Nie opowiadaj mi, że świat nie jest baśnią. Jostein Gaarder

Pora barw

WERONIKA PASEK, 13 LAT

Dwór w ostatnich miesiącach przybrał pomarańczowo-żółte barwy ze względu na panującą obecnie jesień. Spadające liście drzew mieniły się na bordowo-pomarańczowy kolor w blasku złotego słońca, które powoli chowało się za perłowo białymi chmurami. Przeźroczyste kałuże odbijały szaro-niebieskie niebo do połowy pokryte mgłą. Kostka, którą był wyłożony niedaleki chodnik, nabrała jeszcze ciemniejszego odcienia brązu ze względu na wsiąknięty w nią deszcz. Po chodniku spacerowała pani z psem na smyczy. Jej włosy były koloru ciemnego brązu, który widocznie kontrastował z jej bladą skórą i jasno-zielonymi oczami. Była ubrana w skórzaną kurtkę w brązowym kolorze z beżowymi wstawkami oraz futrem.Wokół jej szyi był zawiązany pudrowo-różowy szal. Na nogach miała rozszerzane spodnie z ciemnego jeansu, które powoli zakrywały jej czarne przybrudzone błotem trampki.W jej ręce spoczywała parasolka na wypadek deszczu, z szarą rączką i materiale o kwiecistym wzorze. Jej pies, który dotrzymywał jej kroku, cały czas również był zdolny zachwycać wyglądem ze względu na jego dwukolorowe tęczówki. Jedna z nich miała ciemny i głęboki brązowy kolor, a druga liściasto zielony odcień. Jego futro-długie i biało-bure również pasowało do jesiennej atmosfery wokół, a przybrudzone błotem łapy wskazywały na to, że nie żałował sobie zabawy na dworze. Barwy jesieni z czasem zaczęły rozpraszać się w powietrzu, ale nie zniknęły, tylko wyblakły. Nastała cisza.

Zmysły w milczeniu

WERONIKA PASEK, 13 LAT

Milena siedziała na balkonie swojego mieszkania, oglądając widok z góry. Czuła zapach deszczu wymieszanego z zimnym powietrzem, które uderzało w jej twarz i rozwiewało jej włosy. W tle słyszała czajnik z gotującą się wodą w jej kuchni, powiew wiatru i ćwierkanie ptaków, które najpewniej znajdowały się w lesie na dole.W buzi nadal miała posmak mięty po gumie, którą chwilę temu połknęła. Pod opuszkami palców czuła kawałek zimnego oszlifowanego drewna, z którego było zrobione oparcie jej siedzenia zanim podniosła rękę, by zerknąć na zegarek. Po spojrzeniu na ciemne niebo nie była pewna, czy wieczór już nastąpił.

Synestezja zmysłów 

NOEMI KAPUŚCIŃSKA, 17 lat

Podekscytowana, ale bardzo zmęczona Irena z wystawionym jęzorem biega po górskim lesie. Słyszy swój własny, bardzo szybki oddech i mocne walenie serca. Czuje zapach sosen i dzikiego lasu. Trąca pień drzewa i wyczuwa na rękach jego szorstką korę. Powoli zwalnia, przystaje na leśnym stromym pagórku i obserwuje strumyk wraz z łąką zalaną południowym słońcem. Trawa jest soczysto zielona, pnie drzew, choć w cieniu wydają się brązowe, to w słońcu przybierają jednak barwę szarą. Irena czuje wreszcie spokój.

Udostępnij