BURZA W NAS. W ŚWIECIE NASTOLATKÓW

BURZA W NAS. W ŚWIECIE NASTOLATKÓW

Po prostu chcę wiedzieć, czy warto w ogóle dorastać. To wszystko. Matthew Quick

Niewidzialna klatka

ZUZANNA STOLIŃSKA, 16 LAT

        Szłam ubrana w bluzę z logo zespołu “The Rolling Stones” przez korytarz placówki zwany szkołą. Miał być to nasz drugi dom, miała ona teoretycznie nas uczyć, ale jak do tej pory wprawiała ludzi w najróżniejsze kompleksy.

  • Hej! Co ubierasz na te urodziny Kaśki w tym tygodniu? – przerwała moje rozmyślania podekscytowana koleżanka.

 Szczerze mówiąc, to zapomniałam o nich. Pierwotnie bardzo chciałam na nie pójść, wyobrażałam je sobie praktycznie codziennie. Miały one być w jednym z chyba najpiękniejszych miejsc na ziemi, gdzie woda wyglądała jak turkusowe szkło, a słońce rozgrzewało twarze. Do tego w planach był przyjazd znanego DJ. Zapowiadało się cudownie! Natomiast po tym, co się stało ostatnio, było mi już głupio przyjść w jednej z moich rzeczy do Kaśki, zwłaszcza patrząc na to, kto tam będzie. Nie chciałam do tego wracać myślami, więc szybko wyparłam to wydarzenie z pamięci.

  • Nie idę – odpowiedziałam krótko po chwilowym zawahaniu. 

Nie powiedziałam więcej. Odeszłam szybko, gdy poczułam, jak moja twarz staje się ciepła niczym samochód zostawiony w lato na pastwę losu na parkingu, a oczy zaczynają wypełniać się łzami.

        Już biegnąc, wpadłam po chwili do łazienki, pozwalając sobie na chwilę słabości. Trzymałam umywalkę, gdy oddech stawał się coraz cięższy, a twarz wraz z przednimi włosami stawała się cała mokra. Dopiero po jakimś czasie, gdy już trochę ochłonęłam, a łzy przestały mi uniemożliwiać patrzenie, spróbowałam sobie usprawiedliwić swoją decyzję.

Przekonywałam siebie, że to była przecież najlepsza opcja, jaką mogłam podjąć, ponieważ i tak już się czuję jak wyrzutek i to nic nie zmieni. Mimo wszystko czułam, jakby to nie była moja decyzja, jakby to ktoś – lub coś – podjęło ją za mnie.

        Powoli tak działo się ze wszystkim, co w życiu kochałam. Ściana po ścianie, kompleks za kompleksem, zamykałam się przed światem zewnętrznym niczym w klatce. Już nie mogłam normalnie wyjść na basen bez pełnego krytyki przyglądania się sobie w lustrze. Nie mogłam nawet uczesać włosów bez nienawiści do samej siebie. Wszystko we mnie wydawało się inne i…. brzydkie.

Zastanawiałam się wiele razy:

 – Czy to kiedyś się skończy?

W uścisku strachu

Inga Młyńczak, 12 lat

Siedzę na łóżku, za chwilę muszę iść do szkoły. Nie chcę tam iść. Mora i jej przyjaciółki znów będą się ze mnie wyśmiewać. Dzień jest piękny, do mojego pokoju wlatuje poranne powietrze. Pachnie rosą i słońcem, jeżeli słońce ma jakiś zapach. Muszę się zbierać do szkoły. Spakowałam plecak i się ubrałam. Hmm… moja mama chyba robi różane placuszki. Uwielbiam je, jednak nie sądzę, żeby mogły poprawić mi humor. Śniadanie było pyszne, ale moja mama zapytała, jak jest w szkole. Musiałam skłamać, nie mogłam powiedzieć, że mnie tam gnębią.

 Jestem w drodze do szkoły, staram się iść jak najwolniej, żeby tylko tam nie iść. Mam nadzieję, że inni nie widzą, co czuję. Jednak sama tak naprawdę całe życie ukrywam swoje emocje, więc nie sądzę, że ktoś to zauważy. Jednak w środku czuję, jakbym miała się przewrócić z bezsilności. Okropnie mi zimno, ale w środku. Czuję, jak mam gęsią skórkę.Jestem pod szkołą, czuję się jak mały ptaszek. Budynek wydaje się taki wielki. Jednak muszę, ja po prostu muszę tam iść. Nie, ja nie dam rady. W tej chwili nie wiem, co się ze mną stało. Zaczęłam biec jak najdalej od szkoły. Nawet nie wiedziałam, że umiem tak szybko biegać. Nie mam siły się sprzeciwić mojemu ciału. Biegałam tak, nie wiem ile, aż wreszcie padałam ze zmęczenia na ciepłą ziemię. 

Serce biło mi jak oszalałe. Leżałam tak na trawie, starając się złapać oddech. Otaczały mnie kwiaty i źdźbła trawy. Patrzyłam w błękitne niebo. Powoli się uspokoiłam i się rozluźniłam. Jednak wtedy do moich uszu dobiegł mnie niepokojący pomruk.

Udostępnij